Stanęła przed lustrem i przyjrzała się sobie. Długa, biała suknia lśniła w
świetle ogromnego żyrandola. Była bardzo delikatna, dziewczyna zdawała sobie
sprawę z tego, że suknia kosztowała majątek, w końcu była wysadzana szlachetnymi
białymi kamieniami. Suknia ciasno opinała jej brzuch i piersi, natomiast od
pasa w dół była rozłożysta i gęsta, tak, że bała się, że przy tańcu ją
przydepnie. Lekko uniosła dolną część sukienki i ujrzała swoje delikatne
buciki. Również białe, na delikatnym obcasie. Nigdy w życiu nie miała na nogach
równie eleganckich butów. W domu dziecka nikt jej nie rozpieszczał.
Rude włosy spięte miała w kok na samym czubku głowy, jednak kilka
niesfornych pasemek opadało jej na ramiona, co czyniło, że wyglądała jeszcze
piękniej.
- Podobała ci się strój?- Usłyszała od strony drzwi znajomy, ciepły głos i szybko się odwróciła.
- Babciu!- Rzuciła się w ramiona kobiecie, całując ją przy tym w policzek.
- Dobrze, że nikt tego nie widział- roześmiała się babcia dziewczyny. Miała rację. Jej wnuczka była już traktowana na poważnie i pomimo tego, że miała już wiele lekcji etykiety, nadal miała swoje dawne odruchy. Usiadła na krześle przy oknie, gdzie miała zwyczaj rozmawiać z wnuczką, gdy ta uczyła się chodzić wyprostowana.
- Podobała ci się strój?- Usłyszała od strony drzwi znajomy, ciepły głos i szybko się odwróciła.
- Babciu!- Rzuciła się w ramiona kobiecie, całując ją przy tym w policzek.
- Dobrze, że nikt tego nie widział- roześmiała się babcia dziewczyny. Miała rację. Jej wnuczka była już traktowana na poważnie i pomimo tego, że miała już wiele lekcji etykiety, nadal miała swoje dawne odruchy. Usiadła na krześle przy oknie, gdzie miała zwyczaj rozmawiać z wnuczką, gdy ta uczyła się chodzić wyprostowana.
Dziewczyna wyjrzała przez okno na ulicę. Przez chwilę wyglądała na smutną.
- Coś się stało, kochanie?- Zapytała zaniepokojona staruszka.- Nie jesteś pewna, co do ślubu?
- Babciu, to nie tak. Ja po prostu nie wiem, czy na to zasługuję. Przez całe życie marzyłam o wystawnych przyjęciach, życiu księżniczki. Jednak wiem, jakie jest życie sieroty i biedaczki. Wiesz, jak często musiałam żebrać o jedzenie?- Na to wspomnienie jedna łza spłynęła po jej policzku, jednak jak najszybciej ją wytarła wierzchem dłoni i mówiła dalej.- Dziwnie się czuję, na ulicach Petersburga nadal jest mnóstwo bezdomnych i cierpiących a my wydajemy tak kosztowne wesele. I to dla kogo? Dla żebraczki...
- Nie mów tak o sobie, skarbie.- Babcia wstała i przytuliła wnuczkę.
- Obiecaj mi coś...
- Co takiego?- Kobieta odsunęła się kawałek od dziewczyny i spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- Wszystko, co zostanie z balu, całe jedzenie, nie zostanie wyrzucone, tylko oddamy je głodnym, dobrze?
- Tak, kochanie.- Odpowiedziała staruszka i wyjrzała przez okno. Nie lubiła okłamywać kogoś, kogo kochała.
- Nie obraź się, ale mogłabym zostać jeszcze chwilę sama?- Wnuczka spojrzała jej w oczy i lekko uśmiechnęła się.
- Pewnie, ja też muszę się jeszcze przygotować.- Ruszyła do wyjścia.- Gdy już będzie czas, ktoś ze służby po ciebie przyjdzie.
- Coś się stało, kochanie?- Zapytała zaniepokojona staruszka.- Nie jesteś pewna, co do ślubu?
- Babciu, to nie tak. Ja po prostu nie wiem, czy na to zasługuję. Przez całe życie marzyłam o wystawnych przyjęciach, życiu księżniczki. Jednak wiem, jakie jest życie sieroty i biedaczki. Wiesz, jak często musiałam żebrać o jedzenie?- Na to wspomnienie jedna łza spłynęła po jej policzku, jednak jak najszybciej ją wytarła wierzchem dłoni i mówiła dalej.- Dziwnie się czuję, na ulicach Petersburga nadal jest mnóstwo bezdomnych i cierpiących a my wydajemy tak kosztowne wesele. I to dla kogo? Dla żebraczki...
- Nie mów tak o sobie, skarbie.- Babcia wstała i przytuliła wnuczkę.
- Obiecaj mi coś...
- Co takiego?- Kobieta odsunęła się kawałek od dziewczyny i spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- Wszystko, co zostanie z balu, całe jedzenie, nie zostanie wyrzucone, tylko oddamy je głodnym, dobrze?
- Tak, kochanie.- Odpowiedziała staruszka i wyjrzała przez okno. Nie lubiła okłamywać kogoś, kogo kochała.
- Nie obraź się, ale mogłabym zostać jeszcze chwilę sama?- Wnuczka spojrzała jej w oczy i lekko uśmiechnęła się.
- Pewnie, ja też muszę się jeszcze przygotować.- Ruszyła do wyjścia.- Gdy już będzie czas, ktoś ze służby po ciebie przyjdzie.
Wyszła, a rudowłosa od razu podeszła do starej komody, stojącej pod ścianą.
Podobno ten pokój należał do jej matki, gdy jeszcze tu mieszkała. Gdy jeszcze
żyła. Wyjęła z szuflady małą szkatułkę. Nakręciła ją i postawiła na blacie
toaletki. Usiadła na krześle i chwilę słuchała melodii, płynącej z małego
przedmiotu.
Gdy zła
myśl spotka cię
W dzień
lub noc bezsenną
Zanuć tę,
cudną pieśń
A jak
dziś będziesz ze mną.
Zaśpiewała ten krótki kawałek piosenki, jaką śpiewała jej babcia, gdy była
mała. Oczywiście nie pamiętała tego, tak powiedziała jej kobieta, jednak, gdy
słuchała tej melodii, czuła w sercu dziwne ukłucie, jakby przywoływało
wspomnienia. Babcia mówiła jej, że pieśń była dłuższa, jednak, kiedy nie miała
już, komu jej śpiewać, zapomniała reszty tekstu.
Ktoś cichutko zapukał do drzwi, a kiedy dziewczyna poprosiła o wejście w
drzwiach pojawiła się młoda kobieta, lekko dygnęła przed swoją pracodawczynią
i, nie patrząc jej w oczy, oznajmiła:
- Panienko Anastazjo, już czas na ceremonię.
- Dobrze, już idę.- W tym momencie szkatułka przestała grać, a Anastazja schowała ją z powrotem na swoje miejsce.
- Panienko Anastazjo, już czas na ceremonię.
- Dobrze, już idę.- W tym momencie szkatułka przestała grać, a Anastazja schowała ją z powrotem na swoje miejsce.
Ruszyła dumnym krokiem w stronę wyjścia z pokoju, a gdy zamykała za sobą
drzwi, przypomniała sobie, żeby sie wyprostować.
Od razu się zaczaiłam, że chodzi o tę a nie inną bajkę <3
OdpowiedzUsuńTak więc - moja polonistka by mnie za to zabiła xD - zacznę od narzekania. Źle mi się czytało - wina białej czcionki na czarnym tle. To po pierwsze. Po drugie, wiem, że to dopiero prolog, ale jest krótki :C Chciałabym więcej!
Tyle jeśli chodzi o narzekanie.
Dalej, nie wiem dlaczego tak sie bałaś pokazać mi link do bloga i go opublikować. Notka była świetna! Szybko, sprawie się ją czytało, mimo wkurzającej mnie czcionki :3
Oczywiście, że czekam na więcej <3
Daj mi znać na ask.fm, że coś dodałaś.
Weny życzę.
Pandora Pietrova :3
Ciekawie się zapowiada :)
OdpowiedzUsuńDawno tej bajki nie oglądałam :') Rozdział swietny, ciekawy :D A że jak większośc wie to nie umiem długo wypowiadać się więc życze tylko weny i chęci!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia i buziaczki. CrazyLovett
Deth się bezczelnie wtrąca i marudzi. U Deth włączył się tryb "Grammar Nazi".
OdpowiedzUsuń1. suknia "nabijana szlachetnymi białymi kamieniami" - Coś mi nie pasuje w zestawieniu słów "suknia" i "nabijana". Może "wysadzana" brzmi lepiej?
2. "Nigdy w życiu nie miała na nogach równie eleganckie buty." - Butów. Nie miała na nogach równie eleganckich butów.
3. "Usłyszała od strony i drzwi znajomy" - To "i" jest zbędne.
4. "I to, dla kogo?" - Zbędny przecinek.
5. "- Nie mów tak o sobie, skarbie.-" - Tutaj, i w kilku innych miejscach, moje oczy drażni brak spacji między kropką a myślnikiem.
6. "lekko dygnęła przed swoją pracodawczynią i, nie patrząc jej w oczy oznajmiła:" - po słowie "oczy" powinien być przecinek.
Ogólnie rzecz ujmując Deth jest bardzo zaciekawiona tym prologiem i czeka na ciąg dalszy. Przy okazji poleca czytać notkę po kilka razy przed dodaniem, unika się dzięki temu większości błędów i literówek :)
Dziękuję, zaraz to wszystko poprawię (: zazwyczaj czytam notki, ale czasem o tym zapominam albo mi się nie chcę, ale jak przy czytaniu bedziesz znajdować coś jeszcze to pisz :*
Usuń